Pierwsza w Polsce – Deep Dish Pizza.

Chicago Style.

 

Wstęp spowodowany kilkoma opiniami znawców po publikacji zdjęcia na moich portalach społecznościowych typu ” kup se guseppe za 6 pln”,  „To nie jest pizza”,  ” grube ciasto -fuj, co ty jesz”.

To nie jest wpis dla baranów tolerujących tylko jedyną, prawdziwą, oryginalną, na papierowym cieście pizze ze śladową ilością sera. Bo tak jest modnie i nawet food trucki montują piece opalane drewnem. Co sądzę na ten temat już jakiś czas temu przedstawiłem w recenzji ohydnej swoją drogą pizzy z Chicago. Brzmiało to mniej więcej tak :

„Oczywiście nie spodziewałem się typowo włoskiej pizzy na ultra cienkim cieście z certyfikatem pizzy neapolitańskiej AVPN. W Chicago’s mają jeden rodzaj ciasta i przypuszczałem, że będzie puszyste. Nie sprawia mi to problemu, czasami mam ochotę na właśnie tego typu pizze, nazywam ją „imprezową”.

Pizza Hut też lubię. A czuję, że niedługo zakocham się w deep dish pizza z Big Adriano. Tak jak dawno temu w Maxi.

Pamiętam anegdotkę o „prawdziwym Włochu”, i pytaniu gdzie jadł najlepszą pizze? Odpowiedział, że w Pizza Hut, a może zrobił to z przekąsem?

Generalnie śmieszą mnie wszystkie spory i wywody, jaka pizza jest najlepsza, oryginalna i w ogóle. Najlepsza jest taka, na jaką macie w danej chwili ochotę. I nie dajcie sobie wmówić, ze jest inaczej.”

Przyszedł czas na Big Adriano i wycieczkę na Ursus. A dokładny adres to Dzieci Warszawy 27 a.

Taki kawał drogi na pizze ? No ponoć wyjątkowa.

Placka w stylu deep dish nigdy nie jadłem, w zasadzie widziałem tylko w filmach, takich amerykańskich ze spluwami.

A cóż to takiego ?

Ano pizza wymyślona w latach pięćdziesiątych w jednej z chicagowskich restauracji, pieczona w tortownicy ( brytfance) około 50 minut. Z wyraźnie grubymi rantami, puszystym ciastem – chrupiącym na zewnątrz i miękkim w środku. Z kilkoma warstwami ciągnącego się sera, sosem pomidorowym i składnikami.

Dojechaliśmy.

 

adriano 028_Fotor

adriano 029_Fotor

 

adriano 033_Fotor

adriano 036_Fotor

adriano 034_Fotor

adriano 070_Fotor

 

Wnętrze stylizowane na amerykański diner, bez niepotrzebnego zadęcia. Telewizor, kraciaste obrusy, loże. Kilka wstawek z PRLu, ściany oblepione gazetą wyborczą – szkoda, że nie Chicago Tribune. Od uprzejmej Pani kelnerki otrzymujemy menu oraz miseczkę popcornu. Miły gest. Zamawiamy średnią deep dish :

CHICAGO CLASSIC

PEPPERONI, PIECZARKI, PAPRYKA, CEBULA – 31, 95 pln

oraz burgera

BECON & ONION
200 G MIĘSA, SER MIMOLETTE, SOS BIG ADRIANO, WARZYWA, KARMELIZOWANA CEBULA, BEKON KETCHUP/MUSZTARDA/BBQ – 31,95 pln.
.

Pani informuje, że na pizze poczekamy koło 45 minut, burger będzie szybciej, prosimy o przekrojenie go na pół. Pada pytanie o wysmażanie mięsa – oczywiście medium rare.

 

adriano 042_Fotor

adriano 047_Fotor

adriano 044_Fotor

adriano 048_Fotor

adriano 054_Fotor

 

Nie miałem jakiś wielkich oczekiwań, w końcu to pierwszy lokal w Polsce z deep dish pizza, a nie Barn Burger, czy też inna wyborna burgerownia. Pierwsze zaskoczenie – burger naprawdę świetny. Genialne mięso, sprawiające wrażenie surowego, ale jest takie jakie być powinno – różowe w środku i puszczające soki. W towarzystwie chrupkiego bekonu ( myślicie, że łatwo otrzymać taki stopień wysmażenia ? Niby banalne, a jednak… boczek jakim ostatnio poczęstowała mnie jedna z kultowych knajp z burgerami w centrum).

 

adriano 025_Fotor

 

Karmelizowana cebula z pysznym barbekiem doskonale przełamuje smak, a jak już kiedyś pisałem – mimolette to według mnie najlepszy ser do burgera.

Gdyby nie pizza zamówilibyśmy jeszcze jednego.

 

adriano 057_Fotor

adriano 060_Fotor

adriano 062_Fotor

adriano 064_Fotor

adriano 067_Fotor

adriano 066_Fotor

adriano 069_Fotor

 

Wygląda niepozornie, ot taki torcik – cztery kawałeczki, znajdziemy miejsce na jeszcze jedną, albo burgerka.. Nie znajdziemy. Istna bomba kaloryczna – ser wylewa się z każdej strony i przyjemnie ciągnie, sos to po prostu przetarte pomidory z ziołami i również jest go sporo. Dobrej jakości pepperoni i znów kolejna warstwa sera. Składników nie żałują, pizza jest nimi wypchana a raczej „nadziana” po brzegi. Grube i wysokie ranty, pulchne ciasto – taki urok tej pizzy, na pewno nie są suche.

Czy warto ?

Oczywiście, choć nie mam porównania z inną pizzą w stylu deep dish, to tak mniej więcej ją sobie wyobrażałem. Miłośnicy sera na pewno będą zachwyceni. A sam lokal ? Luźna atmosfera, fajny klimat, miła obsługa, czekają jeszcze na koncesje. Polecam i bardzo chętnie zabierałbym tam znajomych..Gdyby nie taaak daleko.

Mieszkańcom Ursusa zazdrościmy Big Adriano.

 

Ich FanPage.

Polub nas na facebooku

Polub Strefę Konsumenta na Facebooku