Lunch U Madziara.

Polak - Węgier dwa bratanki..

 

Dwa razy poruszałem na blogu temat kuchni węgierskiej, a raczej jej „street foodowej” wersji. Pisałem o langoszach i kolbicach, którymi zajadałem się na Węgrzech, a są również dostępne w naszym kraju. Z jakimi jeszcze potrawami kojarzy mi się kuchnia węgierska ? Przede wszystkim z bograczem, czyli zupą gulaszową podawaną w żeliwnym kociołku, esencjonalnym gulaszem węgierskim, którego nie mylmy z zupą, warzywnym leczo. Wspólnym mianownikiem wymienionych dań jest papryka – świeża, sproszkowana, suszona -nadaje wyrazistości, pikanterii i aromatu. A do popicia Tokaj – najlepiej dużo Tokaju.

Założę się, że jednak w programie dowcipnego Karolka jako numer jeden na tablicy – ankietowani wskazaliby  ” placek po węgiersku”. Problem polega na tym, że na Węgrzech nie łączy się placków z gulaszem. Taką potrawę możemy nazwać raczej plackiem ziemniaczanym z gulaszem węgierskim.

Osobiście placki uwielbiam ( moja waga trochę mniej), w praktycznie każdej restauracji z polską kuchnią możemy znaleźć podobną pozycję w karcie. Niestety zazwyczaj nie ma ona nic wspólnego z plackiem, a tym bardziej z węgierskim gulaszem. Mączna, tłusta breja – zalana równie tłustym sosem z kawałkami żylastego mięsa. W jej produkcji prześcigają się najczęściej przydrożne zajazdy i „góralskie” karczmy. Już nawet „dziewczyna fajna z charakteru” polskiej kuchni, czyli wątróbka jest bardziej fotogeniczna…

Do Madziara trafiłem przypadkiem, pędziłem ulicą Chłodną i ujrzałem potykacz oraz witrynę.

 

z002 011_Fotor

z002 006_Fotor

z002 008_Fotor

 

Lunch za 20 pln ( zupa, drugie danie, sok). Na szybko przeczytałem, że właścicielem restauracji jest wybitny kucharz z ogromnym doświadczeniem i bogatym CV.

 

z002 007_Fotor

z002 014_Fotor

 

Ogródek.

 

z002 016_Fotor

z002 017_Fotor

z002 019_Fotor

z002 020_Fotor

 

Minimalistyczne, eleganckie wnętrze. Lokal niewielki, duży wybór win. Zamawiam zestaw.

 

z002 015_Fotor

z002 022_Fotor

z002 023_Fotor

z002 025_Fotor

 

Kolejny mit to stwierdzenie, że kuchnia węgierska jest założenia bardzo pikantna. Nie jest. Dania są łagodne – dostajemy natomiast obok piekielnie pikantną pastę. Sami dawkujemy ostrość.

 

z002 021_Fotor

 

Zupa ziemniaczana na wędzonce bardziej przypominała nasz żurek. Kwaskowata z dużą ilością majeranku.

 

z002 028_Fotor

z002 030_Fotor

z002 032_Fotor

z002 034_Fotor

z002 035_Fotor

z002 036_Fotor

 

I tak powinien wyglądać nasz bohater. Ziemniaczany nie tylko z nazwy placek. Widoczne na zdjęciu grubo tarte, świeżo usmażone ziemniaki są chrupkie, a zarazem delikatne. Placek z wierzchu polany wyrazistym sosem paprykowym i ozdobiony kleksem śmietany. Nie udaje Titanica wśród brei mięsa. Gęsty gulasz z miękką, soczystą, rozpływającą się w ustach wieprzowiną położony jest między warstwami placka. Zdecydowanie jeden z lepszych jakie jadłem.

Reasumując.

Placka po węgiersku U Madziara w stałym menu nie ujrzycie, zapewne powtórzą taki lunch jeszcze nie raz. Codziennie menu znajdziecie tutaj. Jest bogracz, gulasz, leczo, zupa rybna. Wszystko w znośnych cenach. Warto jeszcze wspomnieć o obsłudze, która ostatnio w wielu miejscach mnie zawodziła. U Madziara jest wzorowo, ale wiecie tak od linijki z poradnikiem dyplomatycznym. Nie przesadzam, wysoki Pan Kelner w okularach zna wszystkie możliwe zasady – Rodzynek z tą całą watahą z projekt lady by zagiął. Lokal jak najbardziej polecam, może warto i placka umieścić w stałym menu ? W końcu Polak – Węgier dwa bratanki.

Ich FanPage.

 

 

Polub nas na facebooku

Polub Strefę Konsumenta na Facebooku