Kuchnia Czerwony Rower.

Naprawdę warto.

 

Dzisiaj inaczej. Nie o burgerach, nic o pizzy, zero sieciówek. Nawet nie o barach mlecznych i bistrach oferujących domową kuchnię.

Choć tak myślałem. Praktycznie byłem pewny, że zmierzam do jakiegoś osiedlowego baru. Sądziłem, że bliżej mu będzie do artystycznej hipsterki Pragi Północ, niż mleczaka w stylu Rusałki czy Ząbkowskiego, które zlokalizowane są nieopodal. Dzięki google wychwyciłem tylko nazwę i adres, a byłem okolicach dworca wileńskiego. Targowa 82 – gdzież to ?

 

chicago 035_Fotor

chicago 038_Fotor

 

Jest optyk ( nie Vision express), jest odzież męska ( i wcale nie Vistula) – takie uroki kryje Praga Północ. Jest też zapewne szewc i zegarmistrz, ale rowerka nie widzę. Wszedłem w szerokie i głębokie podwórze :

 

chicago 032_Fotor

chicago 041_Fotor

chicago 028_Fotor

Znalazłem.

chicago 042_Fotor

chicago 044_Fotor

chicago 030_Fotor

chicago 046_Fotor

 

Klientów było niewielu – kilka starszych osób pijących darmowy kompot, dwie pary w średnim wieku jedzące chłodnik. I ja rozglądający się wokół. Gdzie złożyć zamówienie ? Jakaś obsługa ? Po kilku chwilach do lokalu pewnym krokiem weszła młoda blondynka, zadzwoniła dzwonkiem ( takim jakie kiedyś były na recepcjach w hotelach), i z kuchni wyszła Pani Kucharka.

– Dzień dobry, proszę pomidorową, schabowego.. (tylko piwa brakuje).

Oho, Wielki Szu to przy niej Mały Miki pomyślałem, teraz moja kolej. Schabowych zabrakło, zamówiłem pomidorową ( bez ryżu) i mielonego. Uprzejma Pani nałożyła posiłek, a ja usiadłem i wyciągnąłem telefon, aby dowiedzieć się o co w tym wszystkim chodzi.

„Kuchnia Czerwony Rower zlokalizowana na warszawskiej Pradze Północ powstała jako rozwinięcie dotychczasowej działalności stołówki Stowarzyszenia Otwarte Drzwi.
 
Naszą misją jest z jednej strony resocjalizacja i reedukacja poprzez pracę, z drugiej zapewnienie taniego, pełnowartościowego posiłku nie odbiegającego jakością od komercyjnych ofert.
 
Kuchnia Czerwony Rower to unikatowe przedsięwzięcie z zakresu ekonomii społecznej”. *cytat ze strony.
Nie wiem czy ja jestem takim ignorantem, czy już tak zabłądziłem w tych galeriach, ale o tym stowarzyszeniu nie miałem pojęcia. Czerwony Rower to nie biznes, tylko była stołówka – otwarta dla klientów z zewnątrz. Pomagająca osobom potrzebującym.
.
.
chicago 049_Fotor
.chicago 050_Fotor
.chicago 051_Fotor
.chicago 052_Fotor
.chicago 054_Fotor
.
W tym momencie jedzenie powinno zejść na dalszy plan – ale nie zeszło. Zupa zrobiona ze świeżych pomidorów, pływały jeszcze ich drobne kawałki. A przecież zwykle w barach serwują przecierową, nie poszli na łatwiznę. Mielony prawdziwie domowy, mięsny z cebulką, ze znikomą ilością bułki tartej. Do tego mix sałat ze śmietaną i ziemniaki. Koszt 12 pln.
.
Nie wiele jest miejsc w Warszawie, w których zjemy smaczny obiad w tak niskiej cenie. Ale nie o to chodzi. Każdy obiad to pomoc ludziom, którzy tej pomocy potrzebują. Niesiona najlepszym możliwym sposobem. Bez przypadku – wszystko jest przemyślane. Wędka, nie ryba.
.
Smaczna kuchnia, czysty lokal, a przede wszystkim pomoc.
 .
Link do strony stowarzyszenia Otwarte dzwi, warto poczytać o nich oraz ich projektach więcej. A tu link gdzie można wesprzeć nawet drobną sumą.
.
Zachęcam i polecam.
 .
FanPage na, którym znajdziecie codzienny jadłospis.

Polub nas na facebooku

Polub Strefę Konsumenta na Facebooku