KALYAN – kuchnia indyjska.

POKEMON GO ! I moje nowe odkrycie.

 

To był dziwny dzień. Mimo, że nie mam wgranej ostatnio modnej aplikacji, ręka sama pchała się do kieszeni po telefon, aby złapać i wywalić w kosmos kolejnego napotkanego na drodze pokemona.

Zaczęło się od jazgoczącej babki przy okienku Renesansu. Odwalone jak szczur na otwarcie kanału babsko narzekało, że nigdzie nie ma napisane, że ” tu można kupić kurczaki z rożna”, w ogóle ten kurczak jest niedobry – jej z masełkiem lepszy, a frytki – tłuste- fuj, a Pani z obsługi nie potrafi kroić…” Gdakała mi tak nad uchem ( kupowałem frytki), aż w końcu nie wytrzymałem i powiedziałem jej, że 1/4 Warszawy wie gdzie kupić kultowe kurczaki i frytki z Francuskiej, i jak jej nie pasuje, niech nie psuje dnia innym.. To dopiero dolałem oliwy.. okazało się, że moje miejsce jest w poprawczaku i oglądam za dużo filmów. Kurczaków kręciło się na rożnie 5, gdybym był mega złośliwy ( a chodziło mi to po głowie), wykupiłbym wszystkie, kobitka musiałby poczekać z 1,5h na kolejną partię.. Nie wykupiłem – niech ma lambadziara coś dobrego od życia.

Kolejną grupkę pokemonów spotkałem nad jeziorkiem Kamionkowskim w parku Skaryszewskim. Zimne piwko, woda, słoneczko… i wpierdzielające się pod stół pokemony o dźwięcznych imionach

„Pomachaj cioci Alanku”, ” Zrób papa wujkowi Dżesiko”

I tak w kółko.

Od pokemonowych rodziców dowiedziałem się między innymi jaki to brud i syf panuje na krakowskim Kazimierzu, same żydy i masony. Największy barczysty tato pokemon chciał bić HGW… Ciekawe co ona ma z tym wspólnego ?

Przyszedł czas na obiad, mieliśmy ochotę na coś nietypowego, myślałem o Viet Street Food, a może coś tajskiego ? Wypadło na kuchnię indyjską. W centrum Warszawy jest kilka restauracji indyjskich, ale szczerze mówiąc gościłem tylko w Masali. Dwa razy byłem na indyjskim jedzeniu w Niemczech. Znajomość tej kuchni u mnie znikoma.

Google wskazało kilka miejsc, o których słyszałem, ale zaraz zaraz.. Wyskoczył link do restauracji przy Stanów Zjednoczonych 32 na Gocławiu, i to bardzo blisko jeziorek, które już na blogu opisywałem.

Na stronie przeczytałem, że kuchnią zarządza Nepalczyk, a właścicielem jest Hindus z żoną Polką. Zaczynali od serwowania lanczy w warszawskich biurowcach jako alternatywy dla Pana Kanapki. Zdobyli spore uznanie i otworzyli restauracje – w lokalizacji, umówmy się – na pewno nie mega atrakcyjnej. Lokale w takich miejscach ( gdzie ruch pieszy jest niezbyt wielki ), mają trochę utrudnione zadanie. Muszę się wybronić pysznym jedzeniem, pomysłem i atrakcjami – jak jest w Kalyan ?

(przepraszam za jakość zdjęć – 1. Słońce. 2. Wymęczyło mnie łapanie pokemonów).

 

z002 050_Fotor

z002 052_Fotor

z002 053_Fotor

z002 055_Fotor

 

Eleganckie klimatyzowane wnętrze w kolorach jak na Indie przystało. My chcieliśmy dalej korzystać z uroków świecącego słońca i wybraliśmy miejsce w ogródku.

 

z002 060_Fotor

 

Piwo Zwierzyniec – 6pln, na pierwszym roku studiów już takie ceny znikały z rynku. Znakomicie.

 

z002 057_Fotor

z002 058_Fotor

 

Pełne menu znajduję się na ich stronie, nas interesowały przystawki i dania z kurczaka oraz baraniny. W zasadzie z baraniny, tylko trochę się bałem. Baranina nie należy do łatwych do przyrządzenia mięs. Baa, dobra baranina to sztuka. Zachęciła mnie Pani Kelnerka, świetnie znająca kartę, proces przygotowania potraw, miła i szalenie profesjonalna. Wybraliśmy :

CHICKEN PAKORA – smażone kawałki kurczaka w panierce z soczewicy 
10 zł.

 

z002 061_Fotor

z002 062_Fotor

z002 065_Fotor

 

Soczysta pierś otulona delikatną panierką z soczewicy. Do tego dwa obłędne sosy, zielony mocno pikantny. Przystawka bardzo szybka zniknęła z talerza. Na drugie danie zamówiliśmy :

CHICKEN TIKKA MASALA – grillowane w piecu tandoor kawałki kurczaka w sosie na bazie pomidorów, cebuli, kolendry; ze słodką papryką 22 zł. 

MUTTON ROGAN JOSH – baranina w sosie cebulowo-pomidorowym w stylu kaszmirskim 26 zł.  Specjalnie przyprawione na bardzo ostro.

 

z002 066_Fotor

z002 067_Fotor

z002 070_Fotor

z002 075_Fotor

z002 078_Fotor

 

Potrawy otrzymujemy w charakterystycznych kociołkach, osobno talerze, ryż oraz chapathi, czyli indyjski chlebek. Tikka Masala to dość popularne danie, ponoć brytyjskie oparte na tradycji kuchni indyjskiej. Kalyan przyrządza je wybornie, znakomity sos, kompozycja przypraw ( to one są sekretem tej kuchni) i filety pieczone w piecu tandoor. Jednak to cały czas kurczak..  Najważniejsza była baranina..

 

z002 073_Fotor

 

I szczerze powiem, że lepszej nie jadłem, miękka – rozpływająca się w ustach, znakomicie przyprawiona w idealnie ostrym sosie z przenikającymi się aromatami ziół. W połączeniu z chapathi istne niebo w buzi. Mistrzostwo świata. Klękajcie narody.

 

z002 081_Fotor

 

Za dwa ogromne, bardzo smaczne dania, przystawkę, dodatki, dwa piwa i colę zapłaciłem 85 zł… Niesamowicie niskie ceny jak na kuchnię indyjską.. Do tego w tygodniu oferują lancze ( również z dowozem i na wynos), za podobne dania zapłacicie 16 pln ! Lepiej się chyba nie da.

Uwielbiam takie miejsca – nie oszukane, nie kombinujące, profesjonalne, serdecznie otwarte na gości. Dlatego Kalyan wszystkim gorąco polecam. I trzymam kciuki ( tfu, tfu odpukać) coby czasem nie zniknęli.

Ich FanPage.

Polub nas na facebooku

Polub Strefę Konsumenta na Facebooku