Fakty i mity PKP – paszteciki część pierwsza.

W poszukiwaniu pasztecików.

 

W latach studenckich kursowałem pociągami praktycznie co tydzień. Warszawa- Wrocław, Warszawa -Poznań, Wrocław- Gdańsk, rozkłady znałem na pamięć, wszystkie triki aby umilić sobie czas również. Ostatnio ( mimo, że w dalszym ciągu sporo podróżuję) korzystałem z usług PKP dobre 5 lat temu.

Niedawno znajomy opowiadał mi jak wiele w polskich kolejach się zmieniło, że nie ma już opóźnień, szybka podróż, wygodnie, dużo miejsca, stolik na laptopa, kontakty, dobre jedzonko, poczęstunek itp..

Brzmi pięknie zatem należy powiedzieć – sprawdzam.

Czekała mnie podróż do Szczecina, 512km, czas podróży 4-59h ( elegancko), koszt biletu – 139pln . Intercity bodajże Pomorzanin. Oczywiście do wyboru mamy jeszcze pierwszą klasę i specjalne przedziały, jednak wtedy cena wzrośnie prawie dwukrotnie.

Chciałem 5 godzin wykorzystać na czytanie książek i trochę popracować. Według wskazówek znajomego zarezerwowałem miejsce w wagonie bezprzedziałowym przy dużym stole.

 

szczecin 010_Fotor

szczecin 002_Fotor

szczecin 005_Fotor

 

Pierwszy zonk – miejsca nie ma specjalnie dużo, no chyba, że nikt się nie dosiądzie obok. Ja takie szczęście miałem. Stolik maleńki i niewygodny. Kontakt znajduje się pod fotelem.

 

szczecin 006_Fotor

szczecin 009_Fotor

 

Poczęstunek – wrzątek, kawa z saszetki i ” zabielacz”, kiedyś dawali jeszcze ciasteczko !

Szału nie ma, tragedii również. Na pewno znacznie lepiej niż kilkanaście lat temu. O ile jeszcze trafimy na spokojnych współpasażerów. Tu niestety szczęścia nie miałem.

Kilka siedzeń za mną rozlokowała się para z dziećmi w wieku przedszkolnym. W zasadzie nie ma znaczenia gdzie siedzieli bo i tak opanowali cały bezprzedziałowy wagon. Amelka darła się wniebogłosy a Alanek śmiał się z niej równie głośno. W mniej więcej połowie podróży rozkoszne dzieciaczki postanowiły zrobić wyścigi tratując wszystko co napotkały na drodze. Za nimi dumnie podążał pan bez szyi w krótkich spodniach i „łajf biterce”.

Spokojniej się zrobiło gdy czerwonowłosa piękność ( chyba mamusia) dała pociechom po tablecie. Alanek wykrzykiwał rytmicznie „GTA, GTA, GTA, GTA”, do momentu, aż nasza czerwonowłosa bohaterka nie sprowadziła go do parteru słowami ” Alanku, tak krzyczysz GTA, a grać w to nie potrafisz – daj włączę ci księżniczkę Zosie i jak zwykle ładnie pomalujesz jej paznokcie”. Mały poczerwieniał i już się do mnie nie zbliżył, a ja z ciekawością spoglądałem co maluje na swoim tableciku pan kark.

Pociąg spóźnił się zaledwie 30 minut.

 

szczecin 011_Fotor

 

Szczecin słynie z pasztecików. Co to takiego? Skąd się wzięło? Dlaczego produkuje się je w rosyjskiej maszynie ? Czy zostały wpisane na listę produktów tradycyjnych ? Kiedy obchodzimy ich dzień? O tym będzie osobny wpis.

Dzisiaj tylko mała próbka z CH Galaxy.

 

szczecin 047_Fotor

szczecin 050_Fotor

szczecin 052_Fotor

 

Moja rozmowa z Panią w niebieskim kitlu.

 

-Dzień dobry, poproszę zestaw..

– Nie ma!

– Nie ma pasztecików? a kiedy będą ?

– Jak się upieką !

– Przepraszam, że zadaję tak oczywiste pytania, niestety nie wiem jak długo piecze Pani swoje przysmaki. Jeżeli do 15 minut to poczekam, jeśli ma to zająć godzinę – wrócę. Na pewno mnie Pani nie przestraszy i kupię pasztecika.

– Za 10 minut będą z mięsem !

– Dziękuję.

Wróciłem po 20 minutach z myślą, że może oprócz z mięsem upiekła jeszcze z serem i pieczarkami lub z kapustą i grzybami. Zdążyła tylko z mięsem. Obowiązkowo kubek barszczu, zapłaciłem koło 6 złoty.

 

szczecin 056_Fotor

szczecin 058_Fotor

szczecin 059_Fotor

szczecin 057_Fotor

 

Ociekające tłuszczem ciasto, farsz jak w rozgotowanych pierogach najgorszego sortu. Barszcz buraków nie widział, gorąca woda. Generalnie straszne gówno.

Reasumując.

Pociąg daję radę. Pasztecików z Galaxy się strzeżcie. Znalazłem zupełnie inne, ale o tym następnym razem.

Polub nas na facebooku

Polub Strefę Konsumenta na Facebooku