Brooklyn Restaurant&Bar – nie taki Brooklyn zapamiętałem.

Bo Pani miała zły dzień.

 

Kilka lat temu zajmowali niewielki lokal przy Nowym Świecie. Było tłoczno, gwarno, uprzejma obsługa – witająca tuż przy wejściu. Otwarta kuchnia i Panowie przygotowujący jedne z najlepszych burgerów Stolicy w tamtym czasie.

Spokojnie konkurowali z Barnem i CHSF, a Brooklyn BBQ niszczył system. Oferowali również pyszne domowe frytki – cienko krojone ze skórką ziemniaka. Polecałem lokal znajomym i nikt nigdy nie narzekał, w menu mieli także mniejszego burgera ( takiego ala dziecięcego) za 10 albo 12 złoty – ileż razy nie mogłem się pohamować idąc traktem przed kupnem choć takiego maluszka.

W między czasie otworzyli drugi znacznie większy lokal przy rondzie ONZ i zamknęli pierwszy. Wybierałem się do „nowego” Brooklynu kilka razy, jednak zawsze coś stawało na przeszkodzie. Zazwyczaj chęć poznania nowych miejsc, spróbowania nowych burgerów – ich przecież znałem – były zajebiste.

Kilka tygodni temu miałem gościa i czas na obiad w obrębie dworca centralnego. Bez żadnych próbek i nowych doświadczeń – musiało być po prosu smacznie. Wybór prosty – Brooklyn – szedłem na pewniaka.

Usiedliśmy w przestronnym ogródku, choć perspektywa Traktu Królewskiego jest znacznie przyjemniejsza, to nie ma na co narzekać, a i Jana Pawła ma swój klimat. Po kilku minutach przyszła Pani i dosłownie rzuciła nam menu – bez „dzień dobry”, ” witam” czy coś. No trudno, mimo, że gościnność zawsze była mocną cechą Brooklynu.

 

brooklyn 058_Fotor

brooklyn 059_Fotor

brooklyn 062_Fotor

 

Menu w formie gazety – lepszego pomysłu mieć nie mogli. Oryginalnie i przejrzyście z kilkoma historyjkami. Brawo.

Złożyliśmy zamówienie :

– jakie macie Państwo piwa ?

– widać w karcie żółtej.

– tylko ja nie mam karty żółtej.

– tu jest.

– oki, dziękuję. Brooklyn beer – jakie to piwo ?

– jak to jakie? normalne.

No to sobie nie porozmawiamy pomyślałem. Pani miała najwyraźniej gorszy dzień.

Zamówiłem piwo Brooklyn (klasyczny lager, w karcie mieli jeszcze Książęce także domyślam się, że to mogło być po prostu Tyskie klasyczne – zimne, orzeźwiające – chyba 10 pln). Do tego zestaw z burgerem i hot dogami.

THE EARLY BIRD -28 pln  (chrupiący wędzony boczek, jajko sadzone, sałata, ser cheddar, majonez, ostry sos )

 

brooklyn 066_Fotor

brooklyn 068_Fotor

brooklyn 072_Fotor

brooklyn 069_Fotor

brooklyn 086_Fotor

 

Elegancko podany, ” wyglądający na zewnątrz”. O ile dobrze pamiętam, znakiem rozpoznawczym Brooklynu ( oprócz smaku potraw) był charakterystycznie wbity nóż w środek. W tym wypadku mogłoby się  „rozlać jajko”, a przede wszystkim uszkodzić oczko – temu ptaszku.

Frytki genialne, w zasadzie identyczne jak kiedyś, mięso – różowe, idealnie wysmażone. Bekon chrupki. I chyba na tym koniec wspomnień. Bułka zbyt gruba – nie spijała sosów, które były ledwo wyczuwalne. Na końcu się rozpadła, sera nie czułem w ogóle, jajko okey. Brakowało przełamania, zbyt monotonnie.

 

BECON BBQ HOT-DOG (2 Hot-Dogi w jednej porcji ) – 24 zł ( Hot-Dog wołowy zawinięty w bekon, sos BBQ, Colesław, cebulki prażone).

 

 

brooklyn 076_Fotor

brooklyn 088_Fotor

brooklyn 094_Fotor

brooklyn 087_Fotor

brooklyn 095_Fotor

 

Hot dogi wyglądają świetnie. Tak jak w burgerze – bardzo dobry bekon. Ciekawy pomysł z cebulką prażoną – nie była z worka. Uprażyli krojone plastry – duży plus. Bułka „dmuchana” no i parówka.. Slow foodowe hot dogi powinny zawierać soczystą, mięsną kiełbaskę jak w UNICO Food Truck, czy w WHB.

Sos, niestety musiała nastąpić pomyłka ( lub ktoś chciał zrobić na złość) – to nie barbecue – tylko jakiś mocno ostry. Mi smakował gdyż takie uwielbiam, i w Spoco Loco zawsze biorę ” piątkę”. Natomiast nie był to sos dla osoby preferującej łagodne potrawy (  swoją drogą barbek i tak by się znacznie lepiej komponował). Gdy próbowałem hot doga, pierwszy został już zjedzony – zatem zgłaszanie „pomyłki” obsłudze nie miało podstaw.

Reasumując.

Spodziewałem się czegoś innego, starego Brooklynu, który chwaliłem i zamawiałem w ciemno. Nie było źle – całkiem poprawnie- tylko to już zupełnie inny poziom. I  obsługa..  bez ” do widzenia”, „dziękuję” ” proszę”.  Pani pracująca za karę.

Czy wrócę do Brooklynu ? Tak, wrócę. Zbyt wiele znakomitych dań zjadłem w starym lokalu, aby całkowicie ich skreślić. Może po prostu miałem pecha. Wolę myśleć, że miałem pecha.

Ich FanPage.

Polub nas na facebooku

Polub Strefę Konsumenta na Facebooku