Ąka według Magdy Gessler.

Babcia zaprasza na obiad.

 

Lubię kuchenne rewolucje, wiadomo czasami są mocno przerysowane, ubarwione, kolorowane. Przez cztery dni zmienia się koncepcja restauracji, plan działania, a na końcowej kolacji zawsze są tłumy. Podoba mi się, że nie stosują półśrodków, po powrocie do lokalu albo wszystko funkcjonuje jak powinno i spełnia oczekiwania, albo jest konkretna zjebka i brak podpisu znanej restauratorki.

W Lublinie bywam od 8 lat, zazwyczaj stołuje się w zajazdach na trasie, czasem w fast foodach, opisywałem znane lubelskie knajpy na Starym Mieście – Św. Michała oraz Stół i Wół.

Ąkę pamiętałem z programu MG, ale jakoś nie było mi po drodze, myślałem, że prędzej odwiedzę Jesz Burgera, który zamiast tuzina „besosków” został zrównany z ziemią. W zasadzie ciężko mówić o „drodze” bo w Lublinie potrafiłem dojechać do pizzerii w domku jednorodzinnym Il Rifugio czy szaszłykarni przy Zdrojowej. Ąka zlokalizowana jest w samym centrum przy ulicy Curie -Skłodowskiej 12 tuż przy Plazie.

Odświeżyłem w pamięci odcinek mimo, że był kręcony w 2012 roku. Zapamiętałem (choć mogę się mylić), iż lokal prowadzony jest przez siostry i wspierany przez świetnie gotującą babcię. Wcześniej nosił nazwę Antykwariat i koncepcja polegała na łączeniu książek z jedzeniem. Niestety restauracja to nie kasyno gdzie alkohol i ruletka żyją w symbiozie i się wzajemnie wspomagają.  Książkami za czynsz nie zapłacisz, ale możesz napalić w kominku. Wezwały zatem Midasa polskiej gastronomii na ratunek.

 

lublin 009_Fotor

lublin 012_Fotor

 

Ąka to taka Łąka bez „Ł” – swoją drogą jak ona na to wpadła.

 

lublin 013_Fotor

lublin 015_Fotor

 

Wnętrze kwieciste, zielone, zaskakuje ogródek na tyłach lokalu – cisza, spokój, harmonia.

 

lublin 014_Fotor

 

Krótkie menu i znośne ceny to kolejny plus, zamówiłem zupę botwinkową, klopsy w sosie koperkowym z pęczakiem i surówkami. Na wynos poprosiłem o dziecięcą porcję ruskich pierogów.

 

lublin 019_Fotor

lublin 020_Fotor

lublin 022_Fotor

lublin 024_Fotor

lublin 026_Fotor

lublin 029_Fotor

 

Raczej nikogo nie zaskoczę stwierdzeniem, że jedzenie jest rzeczywiście przepyszne. Domowe, ze świeżych, nie mrożonych składników, a przede wszystkim czuć „babciną rękę”. Esencjonalna botwinka z mnóstwem ” zieleniny” i połówką jajka oprószonego pachnącym koperkiem. Soczyste, dobrze doprawione klopsy z kaszą i chrupiącymi surówkami – prawie tak dobre jak u mamy, ( mama czasem czyta bloga, także muszę uważać).

Sekretem ruskich pierogów jest dobranie odpowiedniej proporcji sera i ziemniaków, sprężyste cienkie ciasto, smażona cebulka. Wszystko zagrało idealnie, tylko porcja malutka mimo, że dziecięca. W pudełku były trzy pierogi – jednego zjadłem w samochodzie gdy wracałem do Warszawy. Pora na rachunek :

 

lublin 027_Fotor

 

Jest niedrogo jak na lokal z obsługą kelnerską. Zupa plus drugie danie – 22 pln ( akurat klopsy to jeden z tańszych posiłków, schabowy kosztuje więcej, ale i tak w 30 pln się zmieścimy) do tego tip, woda i będzie bliżej 40 pln.

Dlaczego o tym piszę? Grupą docelową Ąki byli również lubelscy studenci, co nie do końca wyszło – no chyba, że mają dla nich jakąś specjalną ofertę. Zresztą nie widzę w tym nic złego – typowych jadłodajni jest sporo, a Ąka na brak gości raczej nie narzeka. I nie możemy się temu dziwić – babciny obiad na zielonym ogródku w centrum Lublina. Genialna, urocza i przemiła obsługa. Jak się nie skusić ?

Ich FanPage.

Polub nas na facebooku

Polub Strefę Konsumenta na Facebooku